Czy windykacja może dzwonić do pracy?
Pytanie, czy windykacja może dzwonić do pracy, ma szczególnie duże znaczenie praktyczne, zwłaszcza że od lat niemal każdy korzysta z telefonii stacjonarnej i komórkowej, często posługując się przy tym kilkoma numerami. Mogą w związku z tym pojawić się wątpliwości, co do swobody kontaktowania się z daną osobą, również gdy chodzi o aspekty prawne rozmów telefonicznych.
Spis treści:
Kiedy można wykonywać telefony do miejsca zatrudnienia dłużnika?
Kontekst sytuacyjny
Projakościowe podejście
Kilka słów o legalności telefonów do dłużników
Głos sądownictwa
Czy windykacja może dzwonić do miejsca pracy dłużnika?
Odpowiedź na pytanie o to, czy firma zajmująca się skupem długów i windykacją wierzytelności może dzwonić do pracy, warto zacząć od zwrócenia uwagi na wymóg poszanowania i ochrony dóbr osobistych. Chodzi tu zarówno o dobra osób fizycznych, czyli np. konsumentów i przedsiębiorców indywidualnych, jak i spółek kapitałowych oraz innych osób prawnych (również one są w tym zakresie chronione przez prawo — wynika to z art. 43 Kodeksu cywilnego).
Spojrzenie na przykładowe wyliczenie zawarte w art. 23 k.c. wskazuje, że w grę wchodzą różnego rodzaju dobra, w tym cześć, renoma danej osoby jako przedsiębiorcy oraz np. nietykalność mieszkania i prywatność — nie tylko w domu. W takiej perspektywie trzeba patrzeć także na zakres dopuszczalnych działań windykatora.
Telefon telefonowi nierówny
Wertując ustawy, nie znajdziemy przepisu, który expressis verbis zakazywałby np. firmom zajmującym się odkupem wierzytelności albo windykacją miękką wykonywania telefonów do miejsca, w którym dłużnik pracuje. Trzeba jednak mieć na uwadze konkretną sytuację danej osoby. Znaczenie ma zatem np. czy dzwonimy na numer służbowy dłużnika, który pracuje u kogoś innego (taki numer nie służy zwykle do załatwiania prywatnych spraw pracowników), czy też na jego własny (np. gdy dłużnik wykonuje wolny zawód).
Trudno uznać za dobrą praktykę dzwonienie po kilka, tym bardziej kilkanaście razy dziennie, zakłócające funkcjonowanie przedsiębiorstwa osoby, z którą chcemy rozmawiać, albo utrudniające jej pracę. Takie działania nie mają nic wspólnego z profesjonalną windykacją. Mogą nawet okazać się naruszeniem dóbr osobistych, a w skrajnych wypadkach przestępstwem, np. stalkingiem, o którym mowa w art. 190a Kodeksu karnego.

Standardy zapewniające jakość
Mając na uwadze otoczenie prawne naszej działalności, kładziemy szczególny nacisk na to, by każdy pracownik podejmował działania doradcze i windykacyjne w sposób fachowy i rzeczowy. Dzięki temu dłużnik może swobodnie podejmować przemyślane decyzje, będąc wolnym od poczucia presji psychicznej i niepotrzebnego stresu. To samo dotyczy jego rodziny i pracowników.
Zdajemy sobie sprawę z tego, że windykacja i restrukturyzacja wierzytelności niektórym osobom może kojarzyć się z uporczywością, nasuwającą na myśl namolnego akwizytora, próbującego np. sprzedać komplet opon komuś, kto nie ma samochodu.
Takim wyobrażeniom sprzyjał w szczególności okres burzliwych przemian gospodarczych lat 90. XX wieku, związanych z transformacją ustrojową po 1989 r. Wówczas niektóre osoby, zwykle nieposiadające odpowiedniej wiedzy ani doświadczenia (a o to było ciężko w gospodarce tzw. realnego socjalizmu), podejmowały się „odzyskiwania długów”, bazując na opacznie pojętej kreatywności (np. podszywanie się pod komornika lub pracownika sądu).
Pożyteczna pomysłowość i rzeczywiście proaktywna postawa polega jednak – i tym kierujemy się np. w doradztwie dla firm – na wyszukiwaniu rozwiązań opartych na wiedzy i doświadczeniu, a przy tym szanujących porządek prawny i dobre obyczaje przyjęte wśród przedsiębiorców.
Na jakich zasadach windykacja może legalnie dzwonić do pracy?
Odpowiadając na pytanie, czy windykacja może dzwonić do pracy, zwróciliśmy już uwagę na konieczność ochrony dóbr osobistych oraz znaczenie dobrego przygotowania merytorycznego osób zajmujących się np. odkupem długów i należnościami z faktur.
Z pewnością można dostrzec, że nie można tu mówić o jednej, prostej regule (np. „jakikolwiek telefon do zakładu pracy jest niedopuszczalny i stanowi naruszenie przepisów”). Prawo łączy się tu z etyką biznesu, pozwalając wyważyć interesy zarówno dłużników, jak i przedsiębiorców, którzy powierzyli nam zarządzanie swymi wierzytelnościami.
Telefon i wokanda
W jednym z wyroków Sąd Apelacyjny w Warszawie zwrócił uwagę, że nawet jeżeli w konkretnej sytuacji ilość telefonów i SMS-ów kierowanych przez przedsiębiorcę zajmującego się windykacją miękką przekroczyła rozsądną miarę, to prezes zarządu spółki-dłużniczki powinien mieć na uwadze, że jeśli reprezentowana przezeń spółka będzie mieć zaległości w rozliczeniach, wierzyciele (albo osoby działające na ich zlecenie) podejmą próby kontaktu w celu uregulowania zobowiązań.
Sąd Apelacyjny zaznaczył także, iż telefony, SMS-y, tradycyjne listy albo maile są powszechnie spotykaną, standardową formą działań windykacyjnych na etapie przedsądowym (nota bene posługują się nimi także wielkie koncerny i korporacje, np. banki, dbające zwykle o compliance). Wszystkie te instrumenty oddziaływania na dłużnika są zgodne z prawem, dopóki są adekwatne i służą perswazji lub też nakłonieniu do negocjacji, a nie niepokojeniu adresata – tym bardziej gdy nie mają na celu wywierania silnej presji psychicznej czy też zastraszania kogokolwiek (zob. uzasadnienie wyroku SA w Warszawie z 11 października 2021 r., V ACa 501/21).
Na prawo wierzyciela do domagania się spłaty roszczenia – również w ramach przedsądowych działań windykacyjnych – zwrócił uwagę Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z 15 lutego 2013 r., I ACa 31/13. Dodał jednak, że na każdym – zatem także na firmach zajmujących się odkupem wierzytelności i windykacją – spoczywa obowiązek szanowania cudzych dóbr osobistych, chyba że odmienne postępowanie ma swe prawne uzasadnienie (np. obrona konieczna lub stan wyższej konieczności). Nie sposób polemizować z tym stwierdzeniem.