Czy windykacja może przyjść do domu?
Pytanie, czy windykacja może przyjść do domu, nasuwa na myśl przede wszystkim działania z zakresu windykacji terenowej. Zarówno wierzyciel, jak i dłużnik, który popadł w opóźnienie, często zastanawiają się, jakie są granice swobodnego działania przedstawicieli firmy windykacyjnej. Bardzo istotne są tu aspekty prawne. Z pewnością warto poświęcić im nieco uwagi.
Spis treści:
Czy można odwiedzić dłużnika w jego mieszkaniu?
Możliwości komornika i windykatora
Co mówi Kodeks karny?
Zakłócenie miru domowego
Karalność stalkingu
Czy w świetle przepisów windykacja może przyjść do domu?
Nasze doświadczenie w zakresie dochodzenia zapłaty i odkupu wierzytelności należących do podmiotów z sektora MSP, stowarzyszeń czy np. osób prywatnych pokazuje, że aby dowiedzieć się, czy windykacja może przyjść do domu bądź innego lokalu, trzeba zwrócić uwagę na aktualny stan prawny.
Na wstępie zaznaczmy, że samo prowadzenie windykacji terenowej lege artis, w należyty sposób, jest działaniem w pełni zgodnym z prawem. W zasadzie zgodne z prawem są także działania zaliczane do windykacji miękkiej, np. korespondencja czy telefony. Co prawda czasami można spotkać się z twierdzeniami, że już samo przybycie osoby działającej w imieniu wierzyciela bądź firmy zajmującej się odkupem wierzytelności pod dom czy siedzibę dłużnika jest naruszeniem prawa, wykroczeniem lub nawet przestępstwem. Rzeczywistość przedstawia się inaczej i jest o wiele bardziej złożona. Można powiedzieć, że ryzyko problemów prawnych, np. roszczeń o zadośćuczynienie, pojawi się, gdy ktoś podejmuje się nieprofesjonalnych prób windykacji, np. poprzez natrętne telefony, wysyłanie licznych, pozbawionych wartości merytorycznej maili czy SMS-ów albo czatowanie na dłużnika pod jego domem czy biurem. Takie działania trudno uznać za prawdziwą windykację terenową czy za jakąkolwiek formę profesjonalnej windykacji miękkiej. W takich przypadkach możemy mieć do czynienia z naruszeniem dóbr osobistych dłużnika, w tym prywatności i nietykalności mieszkania, chronionych przez art. 23 i 24 k.c. Pojawia się wówczas ryzyko wytoczenia powództwa i – generującego dodatkowe koszty – przegrania procesu sądowego. Chroni przed tym skorzystanie z usług osób kompetentnych, doświadczonych, a przy tym stawiających na nieszablonowe, dostosowane do dynamiki sytuacji działania.
Możliwości komornika i windykatora
Jasne jest, że windykator, podobnie jak np. pełnomocnik albo prokurent, nie ma kompetencji przyznanych przez prawo komornikowi, będącemu funkcjonariuszem publicznym działającym przy sądzie rejonowym (art. 758 k.p.c.). Tym samym pracownik firmy windykacyjnej nie jest uprawniony do żądania od dłużnika otwarcia mieszkania bądź innych pomieszczeń doń należących. Tym bardziej nie może bez zgody dłużnika przeszukiwać jego rzeczy (np. samochodu czy archiwum) albo domu lub biura. Takie uprawnienia wyraźnie przyznaje komornikowi art. 814 k.p.c., i to tylko wtedy, gdy takich działań wymaga cel egzekucji (komornik nie może postępować samowolnie). Ze zupełnie inną sytuacją mamy do czynienia, gdy windykator bądź np. przedsiębiorca zajmujący się odkupem wierzytelności próbuje skontaktować się z dłużnikiem, przychodząc do niego do domu. Sama w sobie próba porozmawiania i złożenia wizyty nie stanowi naruszenia prawa, podobnie jak zaproszenie do negocjacji przesłane listem czy mailem. Przejawem profesjonalizmu firmy windykacyjnej jest dbanie o to, by pracownicy – nie tylko ci działający w terenie – orientowali się w aktualnym stanie prawnym, a co za tym idzie, znali swoje uprawnienia i obowiązki. Dzięki temu zarówno wierzyciel zlecający odzyskanie należności, np. w ramach windykacji z opcją zaliczkowania, jak i dłużnik mogą liczyć na to, że będziemy działać zgodnie z prawem i właściwą profesjonalistom starannością.

Czy windykacja może przyjść do domu? Co mówi o tym Kodeks karny?
Odpowiadając na istotne pytanie, czy windykacja może przyjść do domu, zastanówmy się, czy fachowe działania nakierowane na zapłatę należności, np. próby podjęcia negocjacji z dłużnikiem lub odwiedzenie go w celu przedyskutowania sytuacji i opracowania planu spłat, mogą być uznane za przestępstwo. Zwykle nasuwa się tu na myśl naruszenie miru domowego (art. 193 § 1 k.k.) oraz tzw. stalking, czyli uporczywe nękanie (wprowadzony w 2011 r. art. 190a § 1 k.k.).
Kiedy mamy do czynienia z zakłóceniem miru domowego?
Zgodnie z art. 193 § 1 k.k., z zakłóceniem miru domowego mamy do czynienia, gdy sprawca wdziera się do cudzego domu albo innego lokalu bądź pomieszczenia. Naruszeniem miru jest także sytuacja, gdy dana osoba nie opuszcza domu lub innego wspomnianego miejsca mimo żądania osoby, której mir jest naruszany.
Art. 193 k.k. ma na celu ochronę wolności jednostki od naruszeń prawa do decydowania o tym, kto będzie przebywał w lokalach i innych miejscach, w których ta jednostka występuje jako gospodarz. „Wdarcie się” to nie to samo co włamanie. Chodzi tu o przełamanie woli uprawnionego, woli gospodarza domu czy innego miejsca. Naruszeniem miru będzie wejście przemocą, poprzez podstęp, groźbę itp. By można było mówić o „wdarciu się”, konieczne jest przedostanie się do jakiegoś miejsca. Tym samym nie wchodzi tu w grę np. zwykła próba kontaktu przez domofon czy zapukanie do drzwi. Warto pamiętać, że brak zgody gospodarza na wejście lub dalsze przebywanie gościa w jego lokalu nie musi być nijak usprawiedliwiany. Żądanie opuszczenia domu lub odmowa wpuszczenia nie musi być uzasadniona np. chorobą, brakiem czasu itp. Widać tu znaczenie umiejętnego prowadzenia rozmów i korespondencji z dłużnikiem, tak by w ramach windykacji miękkiej i terenowej skupić się na meritum sprawy i zaplanować spłatę zobowiązań. Dzięki temu unika się tracenia cennego dla wszystkich czasu, nie ryzykując przy tym oskarżeń o łamanie prawa.
Stalking w prawie karnym
Odnosząc się do art. 190a § 1 k.k., zwróćmy uwagę, iż chodzi tu o nękanie innej osoby – i to uporczywe – prowadzące do wywołania np. uzasadnionego okolicznościami poczucia zagrożenia albo naruszające prywatność, i to w istotnym stopniu. Chodzi tu o zachowania niemające nic wspólnego z fachową, rzetelną windykacją, np. wystawanie pod domem, śledzenie, lawinowe wysyłanie maili czy SMS-ów, ciągłe telefony. Jak wynika z art. 190a § 1 k.k., sprawca musi działać umyślnie i uporczywie, zatem przestępstwem nie będzie jednorazowe czy kilkukrotne zachowanie, zwłaszcza wynikające z niekompetencji czy niewiedzy (np. niedoświadczony pracownik bądź wspólnik wierzyciela próbuje rozmawiać z grającym na zwłokę dłużnikiem).
Jak widać, z naruszeniem prawa w toku działań mających na celu uregulowanie wierzytelności możemy mieć do czynienia tylko w niektórych przypadkach, np. tam, gdzie działają podmioty nieprofesjonalne. Decydujące znaczenie ma zawsze obiektywna, rozsądna ocena sytuacji. O naruszeniu prawa nie świadczy samo subiektywne przeświadczenie dłużnika bądź jego doradców czy znajomych o tym, że wierzyciel lub inna osoba złamała przepisy – niezależnie od tego, w jak barwny i głośny sposób byłoby ono wyrażane.